Czym wypełnić progi w samochodzie?

Progów na co dzień prawie nie widać, ale gdy zaczynają gnić – szybko wychodzi na wierzch cała historia auta. To w progach spotykają się błędy blacharskie, niedokładne konserwacje i domowe „patenty” typu pianka montażowa. Jedno, źle dobrane wypełnienie potrafi zniszczyć cały, nawet dobrze naprawiony próg. Dlatego tak ważne jest, by rozumieć, czym i po co w ogóle wypełnia się progi w samochodzie, a czego lepiej nie tykać nawet w promocji.

Po co w ogóle wypełniać progi?

Progów nie wypełnia się „żeby coś tam było”, tylko z bardzo konkretnych powodów. Wnętrze progów jest fabrycznie częściowo puste – to przestrzeń zamknięta, narażona na wilgoć, błoto, sól i zmiany temperatury. Woda wchodzi tam łatwo, a wychodzi dużo gorzej.

Jeśli przy okazji naprawy blacharskiej pozostawi się wnętrze progów bez ochrony, ruda zacznie pracować od środka. Z zewnątrz lakier może wyglądać świetnie, a blacha pod nim będzie już jak wafelek. Dlatego celem jest:

  • zabezpieczenie wnętrza przed korozją,
  • ograniczenie gromadzenia się wody i błota,
  • w niektórych przypadkach – wzmocnienie naprawy blacharskiej (ale rozsądnie).

Wypełnienie progów musi jednak współpracować z blachą, a nie z nią walczyć. Materiał, który chłonie wodę, pęcznieje, pęka przy wibracjach albo utrudnia ewentualną kolejną naprawę, prędzej czy później się zemści.

Jakiej funkcji ma spełniać wypełnienie progów?

Zanim wybierze się konkretny produkt, warto odpowiedzieć na jedno proste pytanie: czego właściwie oczekuje się od wypełnienia? Bo są tak naprawdę trzy główne funkcje:

  1. Ochrona antykorozyjna – zatrzymanie wilgoci z dala od blachy, konserwacja wnętrza profilu.
  2. Akustyka – w niektórych autach wypełnienia poprawiają wygłuszenie kabiny.
  3. Wzmocnienie konstrukcji naprawianego progu – głównie przy większych naprawach blacharskich.

Najważniejsze jest zawsze zabezpieczenie antykorozyjne. Wygłuszenie to miły dodatek, a „udoskonalanie” sztywności profili przypadkowymi materiałami zwykle kończy się gorzej, niż było.

Wnętrza progów nie wypełnia się pianką montażową, silikonem budowlanym ani szpachlą „na pałę”. Materiał do progów musi być odporny na wilgoć, pracę nadwozia i wysokie/niske temperatury oraz pozwalać blachom oddychać lub być w pełni szczelny – nic pomiędzy.

Najpopularniejsze materiały do wypełniania i zabezpieczania progów

Rynek oferuje kilka typów produktów, które faktycznie sprawdzają się w progach. Warto oddzielić je od „domowych wynalazków”, które potrafią narobić bałaganu.

Woski do profili zamkniętych

Wosk do profili zamkniętych to najczęstszy i najbezpieczniejszy wybór, zarówno przy naprawach, jak i profilaktyce. Produkty tego typu (np. na bazie wosku/parafiny) po aplikacji penetrują zakamarki, a potem lekko żelują i zostawiają elastyczną, tłustą warstwę.

Zalety:

  • świetna penetracja spoin, zakładek blachy i krawędzi,
  • odporność na pękanie przy pracy nadwozia,
  • możliwość ponownej aplikacji bez zrywania starej warstwy,
  • odporność na sól drogową i wilgoć.

Woski stosuje się najczęściej przez specjalne sondy do profili, wsuwane w otwory technologiczne progów. Strumień „rozpylany” jest wewnątrz w formie mgiełki. Brzmi prosto, ale wymaga cierpliwości – lepiej nałożyć mniej, ale dokładnie, niż zalać progi do pełna.

Dobrze dobrany wosk do profili to absolutna podstawa, jeśli próg został naprawiony blacharsko i jest świeżo po lakierowaniu.

Preparaty bitumiczne i poliuretanowe

Masy bitumiczne i poliuretanowe są świetne do zewnętrznej ochrony spodu auta, ale do wnętrza progów stosuje się je ostrożnie. Jeśli już, to punktowo – do uszczelniania konkretnych miejsc, a nie jako wypełnienie całej przestrzeni.

Ich zalety to dobra odporność mechaniczna i izolacja akustyczna, ale mają jedną wadę: migrują dużo słabiej niż wosk. Jeśli nie da się zajrzeć do danego profilu, istnieje spora szansa, że masa nie dotrze do wszystkich zakamarków.

Dlatego preparaty tego typu są raczej uzupełnieniem wosków – na przykład do zabezpieczenia części progów widocznych od spodu czy nadkoli, a nie głównym „wypełniaczem” wnętrza.

Pianki do profili samochodowych

Osobno trzeba potraktować pianki do profili zamkniętych, przeznaczone specjalnie do motoryzacji (nie mylić z pianką do okien z marketu!). Takie pianki są:

  • lżejsze i bardziej elastyczne niż pianki budowlane,
  • odporne na wodę i oleje,
  • projektowane z myślą o pracy nadwozia i drganiach.

Stosuje się je rzadziej, głównie w autach, gdzie fabrycznie przewidziano wypełnienia piankowe w newralgicznych punktach (np. okolice słupków, końców progów przy nadkolach). Ich zadaniem bywa zarówno wygłuszenie, jak i częściowe wzmocnienie struktury.

Trzeba jednak pamiętać, że nawet dobra pianka do profili:

  • nie zastąpi prawidłowo wykonanej naprawy blacharskiej,
  • utrudni późniejszy dostęp do wnętrza progu przy kolejnych naprawach,
  • musi być stosowana zgodnie z zaleceniami producenta auta lub przynajmniej rozsądkiem.

Czego absolutnie NIE wypełniać w progach

W tym miejscu przydaje się jasna lista rzeczy, które pojawiają się w progach w „domowych” naprawach, a potem kończą się płaczem u blacharza.

  • Pianka montażowa budowlana – chłonie wodę, pęka przy wibracjach, potrafi wręcz „rozepchnąć” cienką blachę, tworząc mikropęknięcia lakieru. Korozja rozlewa się wtedy pod lakierem jak plama.
  • Wełna mineralna / gąbka tapicerska – nasiąka wilgocią jak gąbka z kuchni. W efekcie próg ma stały, mokry „okład”, który robi z nim to, czego można się spodziewać.
  • Styropian i styrodur – niby lekkie, ale kompletnie nieprzystosowane do pracy w aucie. Kruszą się, pękają, zatrzymują wodę w szczelinach.
  • Silikon budowlany – w profilach zamkniętych to proszenie się o kłopoty. Ograniczona przyczepność do zanieczyszczonej blachy, brak odporności na oleje i paliwo, trudne usuwanie przy naprawach.

Każdy materiał, który chłonie wodę lub nie jest przeznaczony do pracy w warunkach motoryzacyjnych, w progach prędzej czy później obróci się przeciwko właścicielowi auta. Nawet jeśli na początku wygląda „sprytnie”.

Wypełnianie progów po naprawie blacharskiej

Najczęstsza sytuacja: próg był przerdzewiały, został wycięty, wspawano nowy element lub reperaturkę, potem lakiernik zrobił swoje. I co dalej?

Przygotowanie wnętrza progu

Naprawa blacharska od środka powinna być zabezpieczona podkładem epoksydowym lub innym antykorozyjnym systemem do wnętrz profili. Sam wosk to trochę za mało na „gołą” blachę po spawaniu – świetnie konserwuje, ale nie zastąpi pokrycia ochronnego.

Jeśli auto już jest złożone, a wnętrze progu nie było zabezpieczone, wciąż lepiej coś zrobić niż nic. Wosk do profili jest wtedy jedynym rozsądnym rozwiązaniem, ale trzeba liczyć się z tym, że nie jest to już tak idealna ochrona, jak przy naprawie wykonanej od początku według sztuki.

Sposób aplikacji wosku

Do większości aut istnieją fabryczne otwory technologiczne w progach (często pod listwami progowymi, za zaślepkami, czasem w nadkolach). Przez nie wprowadza się sondę do profili – elastyczną rurkę z dyszą rozpylającą materiał na boki.

Przy aplikacji wosku warto:

  • rozgrzać auto i sam preparat (większa płynność, lepsza penetracja),
  • pracować etapami – wprowadzać sondę stopniowo i wycofywać przy rozpylaniu,
  • unikać „przelania” – wosk ma pokryć, a nie wypływać litrami.

Po aplikacji nadmiar może delikatnie wyciekać z otworów – to normalne. Dobrze jest wtedy nie parkować na czystej kostce brukowej.

Wypełnienie a konstrukcja progu – gdzie jest granica?

Progi w wielu autach są elementem nośnym. Biorą udział w przenoszeniu sił przy wypadku, utrzymują sztywność całej budy. Oznacza to, że wszelkie wypełnienia nie mogą zmieniać ich pracy w sposób niekontrolowany.

Zbyt sztywna masa w środku, która nie „odpuści” przy uderzeniu, może:

  • zmienić ścieżkę odkształcania się karoserii,
  • utrudnić pochłanianie energii wypadku,
  • w skrajnych przypadkach – doprowadzić do pękania spoin.

Dlatego wypełnienia typu pianki konstrukcyjne stosuje się głównie wtedy, gdy:

  • producent przewidział je fabrycznie w danym miejscu,
  • naprawa blacharska odtwarza oryginalne rozwiązanie konstrukcyjne.

W pozostałych przypadkach bezpieczniej trzymać się wosków i lekkich preparatów antykorozyjnych, zamiast próbować „polepszać” fabryczną koncepcję konstruktorów.

Wypełnienie progów w autach używanych – kiedy ma sens?

Wielu właścicieli aut używanych zastanawia się, czy „dobić” konserwację progów, nawet jeśli nie widać korozji z zewnątrz. W większości przypadków warto, ale pod kilkoma warunkami.

Stan blachy przed konserwacją

Jeśli na dolnej krawędzi progów lub przy nadkolach widać już pęcherze, odpryski, charakterystyczne „bąble” pod lakierem, samo wypełnienie wnętrza niczego nie cofnie. Wosk zatrzyma proces od środka, ale blachy z zewnątrz i tak będą potrzebowały interwencji.

Najlepszy moment na wypełnienie progów to:

  • auto 3–8-letnie, jeszcze bez widocznej korozji,
  • świeżo po naprawie dobrze zrobionych reperaturek,
  • samochód sprowadzony, gdzie nie ma pewności co do historii zabezpieczeń.

Regularność zabiegów

Woski i konserwacje wewnętrzne nie są wieczne. Dobry preparat wytrzyma 3–5 lat, ale warunki eksploatacji mają ogromny wpływ na trwałość. Auto, które jeździ cały rok po solonych drogach, będzie wymagało częstszych inspekcji niż sezonowy klasyk garażowany zimą.

Najsensowniej traktować wypełnienie progów jako cykliczną usługę serwisową, a nie jednorazowy zabieg na „całe życie auta”.

Podsumowanie – czym faktycznie wypełnić progi?

W praktyce, jeśli mowa o autach użytkowych i klasykach, rozsądnym wyborem będą:

  • woski do profili zamkniętych – podstawowe zabezpieczenie antykorozyjne wnętrza progów,
  • lokalnie masy bitumiczne/poliuretanowe – od spodu i w nadkolach, ale nie jako główne wypełnienie wnętrza,
  • dedykowane pianki do profili – tylko tam, gdzie ma to uzasadnienie konstrukcyjne lub odtwarza rozwiązania fabryczne.

Unikanie „budowlanki” w progach – pianek okiennych, wełen, gąbek i silikonów – to prosty sposób, by nie fundować sobie przyspieszonej korozji. Prawidłowo dobrane wypełnienie, połączone z sensownie wykonaną naprawą blacharską, sprawia, że progi przestają być loterią i zaczynają pracować tak, jak przewidziano w projekcie auta.